Finanse KE chce jednego "okienka cyfrowego''

KE chce jednego "okienka cyfrowego''

Komisja Europejska przedstawiła propozycje, które mają sprawdzać czy firmy w Unii Europejskiej nie stosują żadnych barier szkodzących jednolitemu rynkowi. Poza tym chce wprowadzenia tzw. okienka cyfrowego, które ma ułatwiać funkcjonowanie obywatelom UE. Obie propozycje mają jeden cel - usprawnienie rynku.

Pierwsza z propozycja "jednolita bramka cyfrowa" to koncepcja umożliwiania różnego rodzaju procedur administracyjnych czy zdobywania informacji urzędowych w jednym miejscu w sieci. KE chce, aby każde państwo członkowskie zagwarantowało, aby każda z procedur dostępna dla ich obywateli była również w zasięgu mieszkańców innych krajów UE. Państwa Unii mają być zobowiązane do umożliwiania przeprowadzenia przez internet 13 procedur. Wśród nich są odnowienie paszportu i dowodu osobistego, rejestracja pojazdu czy otworzenie firmy. Obecnie nie we wszystkich krajach członkowskich sprawy tego typu można załatwić online, a jeśli jest już taka możliwość to usługi są ograniczone tylko dla obywateli.

Komisja Europejska dąży do tego, aby wszystkie procedury były dostępne w języku urzędowym danego kraju oraz przynajmniej w jednym języku obcym. Nie określono jednak jaki to ma być język. Ponadto, aby zmniejszyć biurokrację istotne dokumenty załadowane do systemu mają być wykorzystywane przez urzędy ponownie.

Okienko cyfrowe

Unijne okienko cyfrowe planowo ma kosztować 8 mln euro w skali roku. KE sądzi, że korzyści płynące z tego faktu wyniosą aż 11 mld euro rocznie. Za sprawą nowych procedur ma zostać zaoszczędzony czas 855 tysięcy godzin w ciągu roku. Jednak aby propozycje weszły w życie potrzebna jest jeszcze zgoda Parlamentu Europejskiego oraz państw członkowskich. KE uważa, że projekt może wejść w życie w roku 2020.

Druga propozycja dotyczy sięgania przez urzędników w Brukseli po dane firm, które działają na rynku jednolitym. Obecnie KE ma w tym zakresie dość ograniczone możliwości. Kiedy dostaje informacje o nieprawidłowościach różnego rodzaju, musi to udowodnić. Tak było jakiś czas temu w przypadku Disneylandu, gdzie ceny biletów były uzależnione od pochodzenia klientów. Urzędnicy musieli sami zakupić bilety aby sprawdzić funkcjonowanie firmy. Dlatego też pojawił się pomysł na wprowadzenie pewnych usprawnień. Dzięki nim urzędnicy będą mogli prosić bezpośrednio przedsiębiorców o przedstawienie odpowiednich danych.

KE chce wykorzystać narzędzia informacyjne jednolitego rynku (z ang Single Market Information Tool ). Dzięki nim będzie mogła uzyskać w jasno sprecyzowanych sytuacjach wiarygodne dane od wybranych uczestników rynku. Będą to dane dotyczące kosztów, polityki cenowej czy wolumenów sprzedaży. Często firmy tłumaczą się ze stosowania różnych cen dla klientów z różnych krajów. Uważają, że wynika to z wyższych kosztów ich obsługi. Dzięki propozycji KE wprowadzenie procedury SMIT ma być równoznaczne z prowadzeniem śledztwa wobec firmy. Zdobyte informacje nie mogą być jednak podane do opinii publicznej.  Jednak i na te zmiany zgodę musi wyrazić najpierw Parlament Europejski oraz kraje członkowskie UE.

O nas

Najciekawsze informacje z dziedziny biznesu, prawa czy marketingu

Kontroluj swój biznes pamiętając o chwili relaksu